Ostrze¿enia: “pierwszy raz”, alkohol, przekleñstwa, scena erotyczna (mo¿na uznaæ za PWP), niewierno¶æ, brak kanonu, zignorowane ostatnie tomy HP, mój „pierwszy raz” w pisaniu Scenki
G³ównymi postaciami s± Harry i Snape; tak wiêc osoby, które nie lubi± tego pairingu (oraz zwi±zków homoseksualnych) nie znajd± tutaj nic interesuj±cego.
Ze wzglêdu na scenê erotyczn± opowiadanie dla doros³ych czytelników.
Poprzednie rozdzia³y:
1 2 3 4
***
— Chcê doj¶æ w tobie.
Nastolatka przesz³y ciarki, gdy s³ysza³ tak podniecaj±co zachrypniêty, pe³en po¿±dania g³os tu¿ przy w³asnych ustach. Otar³ siê o mê¿czyznê, wyrywaj±c kolejny jêk spomiêdzy warg zarówno swoich, jak i jego.
Wiêcej.
Czu³ d³onie na swoich plecach. Jedna podtrzymywa³a go w talii, druga zsuwa³a siê wzd³u¿ krêgos³upa, sprawiaj±c, ¿e po ciele przebieg³y ciarki. Ponownie zadr¿a³ z przyjemno¶ci. To by³o tak cholernie boskie uczucie.
Wiêcej.
D³oñ dotar³a do zag³êbienia pomiêdzy po¶ladkami. Palec wskazuj±cy przemierza³ szczelinê miêdzy nimi, delikatnie zag³êbiaj±c siê w wej¶ciu, gdy tylko o nie zahacza³.
Wiêcej.
Rêka zniknê³a, co nastolatek skomentowa³ cichym jêkiem protestu. Mê¿czyzna spi³ go z jego ust. Palec wróci³ na swoje miejsce w otoczeniu dziwnej, ch³odnej substancji, zag³êbiaj±c siê w ciele ch³opaka prawie do po³owy. Snape st³umi³ kolejny jêk swego ucznia.
Wiêcej.
To uczucie nie by³o tak przyjemne, jak Harry siê spodziewa³. Jednak i nie bola³o. By³o po prostu… Dziwne. Dlatego nastolatek wola³ skupiæ swoj± uwagê na Snape'ie. Na jego ustach, w³osach, poca³unkach. Chocia¿ mi³o by³o mieæ ¶wiadomo¶æ, ¿e byli ze sob± w jaki¶ sposób po³±czeni. Nawet je¶li to by³ tylko…
palec.
Wiêcej.
Doszed³ do niego drugi. Potter czu³ siê dziwnie, bêd±c wype³niony w
taki sposób. Jednak da³o siê do tego przyzwyczaiæ, nawet czerpi±c z tego w jaki¶ sposób przyjemno¶æ. Szczególnie w po³±czeniu z tak utalentowanym jêzykiem pieszcz±cym jego wra¿liw± szyjê…
Wiêcej.
Palce zag³êbia³y siê we wnêtrzu nastolatka, by po chwili je prawie w ca³o¶ci opu¶ciæ. I ponownie siê zag³êbia³y. I znowu. I znowu. I znowu…
Wiêcej.
Prawie krzykn±³, gdy poczu³ trzeciego intruza. Zag³êbiaj±cego siê g³êboko…
Wiêcej.
Palce mê¿czyzny porusza³y siê w nim coraz szybciej. Potter przesta³ nawet uwa¿aæ to uczucie za nieprzyjemne. Chocia¿ mo¿e by³a to wina ust zasysaj±cych jeden, konkretny punkcik na jego szyi? Który to ju¿?
Wiêcej.
Severus uzna³, ¿e nastolatek jest ju¿ gotowy. Opu¶ci³ jego wnêtrze, by przytrzymaæ Harry’ego w biodrach i odwróciæ ich pozycje, tak ¿e teraz to on by³ na górze. D³onie ci±gle zaci¶niête by³y po bokach m³odszego, kciuki kre¶l±ce nieznane wzory na jego podbrzuszu, a czarne oczy wpatrzone w zielone, staraj±c siê dostrzec najmniejsze oznaki wahania.
Na jego szczê¶cie takowego nie by³o.
Pochyli³ siê, by skra¶æ kochankowi ostatni poca³unek.
— Bêdê delikatny — szepn±³ w jego usta, by odchyliæ siê i zmierzyæ cia³o nastolatka po¿±dliwym spojrzeniem.
Mój…
D³onie zsuwa³y siê coraz ni¿ej. Delikatnie pie¶ci³y po¶ladki, uda, kolana, ³ydki, ostatecznie zatrzymuj±c siê na kostkach. Trzymaj±c je, roz³o¿y³ nogi swojego partnera, zajmuj±c miejsce pomiêdzy nimi. Harry czu³ siê tak nagi, tak wyeksponowany… Jednak nie przeszkadza³o mu to. Nie z
nim. W tej chwili nie mia³ tajemnic. Nie mia³ czego siê wstydziæ. Teraz by³ ca³y jego. Odda³ siê.
Przymkn±³ oczy, czuj±c, jak rêce ponownie kieruj± siê ku górze. Podda³ siê im. Da³ siê pokierowaæ.
— Pozwól mi… — kolejny zmys³owy szept. Jak gdyby Harry móg³ na co¶ w tej chwili
nie pozwoliæ…
Mê¿czyzna za³o¿y³ nogi nastolatka na swoje ramiona. Biodra ch³opaka znalaz³y siê dziêki temu wy¿ej, w dogodniejszej dla niego pozycji. Nie móg³ spu¶ciæ z niego wzroku. ¦wiadomo¶æ, ¿e by³ pierwsz± osob±, która widzia³a Wybrañca
takiego…
— Piêkny…
Mój.
Jedna d³oñ ponownie podtrzyma³a Harry’ego w talii, gdy druga siêgnê³a po zawarto¶æ s³oiczka. Severus odszuka³ wzrokiem oczy nastolatka. Chcia³ utrzymaæ kontakt wzrokowy, gdy bêdzie w niego wchodzi³. Chcia³ widzieæ wszelkie emocje, jakie targn± ch³opakiem. Chcia³ widzieæ, ¿e jest dla niego jedynym. ¯e Potter nie widzi i nie czuje nic oprócz niego.
Rozsmarowa³ substancjê na ca³ej d³ugo¶ci swojego penisa, delikatnie naprowadzaj±c go na wej¶cie ch³opaka.
Dopiero w tym momencie Harry poczu³ delikatny strach. Delikatny, jednak na tyle silny, by w pewnym stopniu przyæmi³ po¿±danie. Strach przed bólem. Wykorzystaniem. Opuszczeniem. Samotno¶ci±.
W swoim ¿yciu prze¿y³ ju¿ naprawdê du¿o. Do¶wiadczy³ wiele bólu, zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Ciê¿kie dzieciñstwo w¶ród osób, które go nienawidzi³y. Prze¶ladowanie przez ¶miercio¿erców, jak i samego Lorda Voldemorta. Nagonki prasy. Niejedn± kl±twê
Cruciatus. Niejedno zaklêcie tn±ce, szarpi±ce, pal±ce, ¿r±ce, torturuj±ce. Nieraz zosta³ uderzony. Kopniêty.
Tak… Na zbyt lekkie ¿ycie nie móg³ narzekaæ.
Wzros³a za to jego wytrzyma³o¶æ – by³ w stanie wytrzymaæ wiêcej ni¿ normalna osoba. Ale sama my¶l o byciu skrzywdzonym przez osobê, do której co¶ czuje… Zamienienie czego¶, co powinno byæ konsumpcj± mi³o¶ci, intymno¶ci, w torturê… Oddanie siê, a potem bycie odrzuconym, wy¶mianym…
Snape chyba zauwa¿y³ jego wahanie, poniewa¿ zamar³.
Potter za to zrozumia³, ¿e ten cz³owiek go nie skrzywdzi. Sprawi, by to prze¿ycie by³o dla niego jak najbardziej komfortowe. Gotów by³ nawet w ka¿dej chwili przerwaæ, byleby tylko go nie zraniæ, nie bacz±c na swój stan i pobudzenie.
Ostatecznie przemówi³a do niego troska, czaj±ca siê gdzie¶ w g³êbi jego oczu. Tak niepasuj±ca do hogwarckiego Mistrza Eliksirów, ale za to tak wiele obiecuj±ca.
Skin±³ g³ow±, daj±c znak, ¿e mê¿czyzna mo¿e kontynuowaæ.
Poczu³ lekki napór na swoje wej¶cie. Czu³ rozchodz±cy siê po jego ciele ból. Chcia³ skupiæ siê na czym¶ innym. Ponownie zaznaæ przyjemno¶ci, pogr±¿aj±c siê w niej i na tyle, na ile to mo¿liwe, zapomnieæ o tej nieprzyjemnej czê¶ci. Przyci±gn±³ wiêc mê¿czyznê do siebie, do kolejnego poca³unku, w którym móg³ zupe³nie siê zatraciæ. Palce wpl±ta³y siê w te ciemne, lekko przet³uszczone kosmyki, czekaj±c na nieuniknione. Zaciskaj±c siê na nich w fali bólu.
Przynajmniej Snape móg³ spiæ pe³en bole¶ci krzyk prosto z jego ust, tak, jakby chcia³ uwolniæ swojego kochanka od wszystkiego, co z³e. Co by³o w pewien sposób… dobre. To uczucie, ¿e komu¶ na tobie zale¿y.
Ale ból, sam w sobie, ju¿ dobry nie by³. Mo¿e i mniejszy ni¿ to, co prze¿ywa³ do tej pory, jednak w jaki¶ sposób… gorszy. To z powodu miejsca, z którego siê rozchodzi³, czy osoby, która go wywo³ywa³a?
Zamkn±³ oczy, palce zacisnê³y siê bole¶nie na w³osach mê¿czyzny.
Usta.
Jêzyk.
D³onie.
Ciep³o.
Snape.
Bola³o. Cholernie bola³o. Otworzy³ oczy, napotykaj±c czarne têczówki, wpatruj±ce siê w niego z tak± trosk±, smutkiem i win±.
Nie. Nie móg³ tego zrobiæ. Snape stara³ siê zrobiæ wszystko, by by³o mu jak najlepiej. Stara³ siê. Naprawdê siê stara³, by sprawiæ mu jak najmniej bólu. Nie móg³ wiêc teraz powodowaæ u niego poczucia winy, w podziêce za ca³y ten trud. Wytrzyma. Potem bêdzie lepiej. A teraz…
Zmusi³ usta do lekkiego u¶miechu, oddaj±c poca³unek. Zamkn±³ oczy, by mê¿czyzna nie zauwa¿y³ w nich cierpienia, poruszy³ za to lekko biodrami, daj±c znak, ¿e jest gotowy na wiêcej.
Pocz±tkowe ruchy by³y jakby niepewne, wyrywaj±ce z ust nastolatka kolejne jêki bólu. Naprawdê nie tak wyobra¿a³ sobie seks, o którym tyle mówiono. Jednak… da³o siê do tego przyzwyczaiæ. Tak samo jak do wszystkiego, co prze¿y³ w przesz³o¶ci. Po kilkunastu razach nawet
Cruciatus traci³ na swej mocy. Zaraz… Czy on naprawdê porównywa³ seks do zaklêcia torturuj±cego? Przecie¿ to…
— Merlinie! — wykrzykn±³ nastolatek, gdy jego cia³o przeszy³ silny pr±d. Co jak co, ale to na pewno nie by³o niemi³e. Wrêcz przeciwnie. To by³o
cholernie dobre. Czu³ siê tak, jak jeszcze nigdy. W ca³ym swoim ¿yciu. — Ja pier… — zacz±³, gdy mê¿czyzna ponownie pchn±³, trafiaj±c w to samo
magiczne miejsce, sprawiaj±c, ¿e po jego ciele przesz³a kolejna fala przyjemno¶ci.
Czy kto¶ tu porównywa³ seks do tortur?
—Ssssn… Sssssev… — Nie mia³ nawet pojêcia, jak zwracaæ siê do swojego kochanka. Ale to nie by³o wa¿ne. Nie teraz. Teraz liczy³y siê uczucia. — Jeszcze raz, proszê, proszê, proszê…
Ponownie wygi±³ siê w ³uk, gdy mê¿czyzna spe³ni³ jego pro¶bê. I spe³nia³ j± raz za razem. A ch³opak miêk³ w jego ramionach. By³ w stanie tylko siê mu poddawaæ. Reagowaæ na kolejne pchniêcia, kolejne pieszczoty, kolejne poca³unki.
— Proszê…
On naprawdê czu³ jeszcze chwilê temu ból? Je¶li tak, to teraz by³ on gdzie¶ daleko, zapomniany. W tej chwili istnia³a wy³±cznie przyjemno¶æ.
— Mocniej…
Snape ju¿ siê nie hamowa³. Nie stara³ siê byæ delikatny. Da³ siê ponie¶æ ¿±dzy, która go ogarnê³a. Jednak ¿aden z nich nie mia³ powodów do narzekania. Chcieli czuæ siebie nawzajem tak, jak tylko by³o to mo¿liwe. W ka¿dy sposób. Jak najg³êbiej. Jak najdok³adniej. Jak najbli¿ej. Jak najwiêcej.
— Ssssss…
Harry nawet nie wiedzia³, kiedy zacz±³ syczeæ. To by³a wê¿owa mowa, czy po prostu chcia³ zwróciæ siê do swojego kochanka? Wykrzyczeæ jego imiê? Nazwisko? ¯aden z nich tego nie wiedzia³.
— Merlinie… Ja zaraz…
Wiedzia³, ¿e by³ cholernie blisko. Zaraz mia³ doj¶æ trzeci raz. To wiêcej, ni¿ kiedykolwiek. Pomijaj±c fakt, ¿e jeszcze nigdy nie uprawia³ seksu. Taki ma³y, nic nieznacz±cy fakt.
Severus te¿ by³ ju¿ blisko. Po³±czy³ ich usta w kolejnym, pe³nym pasji poca³unku, prawie le¿±c na swoim kochanku, z jego nogami owiniêtymi wokó³ swoich bioder, wykonuj±c coraz bardziej chaotyczne pchniêcia. W ogóle nie mia³ kontroli nad sytuacj±. Nie teraz.
D³oñ mê¿czyzny zacisnê³a siê na cz³onku nastolatka. Wystarczy³o zaledwie kilka ruchów rêk±, by Harry pogr±¿y³ siê w b³ogim niebycie, po raz ostatni tego dnia g³o¶nym krzykiem wyra¿aj±c swoje spe³nienie. To by³ jego koniec. Prze¿ywa³ wszystko tak, jak jeszcze nigdy. Nawet pomimo tego, ¿e jeszcze niedawno czu³ siê wypompowany po dwóch poprzednich orgazmach.
Mia³ ochotê zamkn±æ oczy i kompletnie daæ siê poch³on±æ przyjemno¶ci, jednak nie móg³ oderwaæ wzroku od tak cholernie podniecaj±cego i dzia³aj±cego na wszelkie zmys³y widoku. Czy ktokolwiek mówi³, ¿e Snape nie by³ seksowny? Och… By³. I to jak. A ju¿ zw³aszcza
ten Snape. Bez ¿adnej maski. Tak prawdziwy. Tak ¿ywy. Tak… piêkny.
Potter po³±czy³ ich usta w ostatnim poca³unku, by mogli razem prze¿ywaæ tê chwilê. Czarne têczówki wpatrywa³y siê w zielone, zielone w czarne. To by³a ich chwila. Ich moment. I móg³ trwaæ wieki.
Snape opad³ obok swojego kochanka, dysz±c ciê¿ko. Zamkn±³ oczy, by jeszcze chwilê w spokoju prze¿ywaæ swoje spe³nienie, czuj±c delikatny ciê¿ar na swojej klatce piersiowej, oraz d³oñ przerzucon± przez swoje biodro. Spod wpó³przymkniêtych powiek spojrza³ na nastolatka spoczywaj±cego wygodnie na nim.
Spa³.
Mê¿czyzna westchn±³, ¶wiadomy, ¿e nic ju¿ na to nie poradzi. To by³ pierwszy raz, gdy kto¶, z kim uprawia³ seks, tak siê w niego wtuli³. Nie by³ przyzwyczajony do czyjego¶ ciê¿aru na swoim ciele. Musia³ jednak przyznaæ, ¿e nie by³o to nieprzyjemne uczucie. Szczególnie po tak zadowalaj±cym spe³nieniu.
Jego d³oñ nie¶wiadomie porusza³a siê po plecach m³odego kochanka, a¿ mê¿czyzna równie¿ zasn±³, pogr±¿aj±c siê w b³ogim niebycie.
***
CDN
Obawia³am siê tego, ale opisa³a¶ to w taki sposób, ¿e nie wczu³am siê w bohatera (dziêki Ci, Merlinie!), ale jednak rozumia³am ich emocje i to co siê dzieje. Bardzo spodoba³y mi siê te przerywniki - Mocniej. Usta, jezyk itp. Dziêki temu nie czyta³o siê tego jako zwyk³ego opisu, ale rzeczywi¶cie mo¿na by³o wyczuæ to zastanawianie siê, t± namiêtno¶æ. Za to bardzo przeszkadza mi to zdanie:
Takr30; Na zbyt lekkie ¿ycie nie móg³ narzekaæ.
Poprzednie t³umaczenia jego ciê¿kiego ¿ycia by³y ok, ale tutaj nie pasowa³o mi to w ogóle. Fakt, Harry mia³ ciê¿kie ¿ycie, ale to zdanie bardzo kojarzy mi siê z tak± wypowiedzi± po czyjej¶ ¶mierci i docenieniu jego starañ - ale fakt, nigdy nie mia³ lekkiego ¿ycia. Nie wiem czy rozumiesz, ale nie podoba³o mi siê to zdanie. Zaburzy³o mi na moment dobry odbiór ficka.
Jestem bardzo ciekawa ostatniej czê¶ci. Podejrzewam nie¶mia³o, ¿e Harry zostawi Draco dla Snape'a, ale z drugiej strony Sev mo¿e jednak woleæ ¿ycie w samotno¶ci. Zobaczymy, co Ty nam przedstawisz. Oby szybko!